Rozwijane menu

4 października 2015

Red - outfit #30

 Follow me on INSTAGRAM

Witam was bardzo serdecznie :)
Na wstępie poruszę pewien temat, który ostatnio dziwnym trafem jest powielany i pewne osoby nie dają za wygraną. Mam na myśli doszukiwanie się ukrytych intencji, intryg, a może i kwestii zarobkowych. Niejednokrotnie podejmując współpracę z kimś, czy to modelka, czy blogerka, czy kimkolwiek innym liczę się z tym, że ludzie będą komentować, snuć domysły i tworzyć teorie. Chciałabym zdementować jedną z nich. Mianowicie! Kiedy ktoś pozuje mi przed obiektywem, dostaje zdjęcia i wstawia je na swoje strony social media, miłym gestem jest podpisanie autorów. Dlaczego? Często ludzie zastanawiają się kto tak pięknie pomalować modelkę, kto zrobił zdjęcie, skąd jest bluzka. Jeśli podpiszemy, unikniemy 80% pytań o to (oczywiście zawsze zdarzy się gapa, która i tak nie zauważy podpisu i zapyta o to, tak tak, sama tak mam! Dlatego najlepiej napisać danej osobie, że informacja jest w opisie, a nie cisnąć za nieuwagę:)). Drugi argument, to najzwyczajniej, bo tak wypada. Gdy publikujemy zdjęcia naszego domu w gazecie dla architektów, a jesteśmy tylko właścicielami, wypada wspomnieć o tym kto zaprojektował. Malarz podpisuje swój obraz. W muzeum prace mają tytuł, autora. Jest to pewna forma nawyku, który zanika w społeczeństwie (internecie), a gdy ktoś to zrobi, pytany jest ile za to dostał. Kiedy ktoś mi pozuje, podpisuje tą osobę, bardzo często tutaj na blogu, jeśli znam, podaje również linki do jego kont. Po co? Z dobrego serca, bo tak wypada, bo może komuś spodoba się twarz i zechce obserwować, a może dzięki temu zauważy tą osobę więcej osób, dlaczego? Bo jest jest tego warta! Ludziom trzeba pomagać. Jeśli dziewczyna pięknie maluje, to dlaczego nie udostępnić jej prac? A może ktoś kto mnie obserwuje, jest z wydawnictwa i zaoferuje jej tworzenie grafik do książek? Może komuś tak pomogę? Dlaczego mam tego nie robić z dobrej woli, skoro tyle was tutaj jest?

A odnośnie stylizacji :) Postawiłam na czerwoną kratę, ten kolor uwielbiam! Musiałam mieć taką koszulę w mojej szafie. Poluję teraz na czarno białą.

Makijaż i zdjęcia wykonała genialna Karolina Kompa -> klik do jej fanpage :)


Sweter w kolorze wina - Romwe klik do sklepu!
Koszula w czerwono-czarną kratę - Romwe klik do sklepu!

Spodnie - Bershka
Buty - Deichmann





















Zdjęcia zostały wykonane aparatem Nikon D90 & nikkor 50mm f/1.8 G


Możecie mnie znaleźć również na innych stronach:  



4 komentarze :

  1. świetny post! ja ostatnio fajną czarno białą w bershce upolowałam:) Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Koszula genialna, ogólnie kocham koszule w kratę, a zwłaszcza czerwono-czarne :) Fajnie zdjęcia wyszły :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się w 100%.
    Najgorzej, gdy ktoś z premedytacją nie chce podać autora - i mam tu na myśli przykrą sytuację, która Ci się ostatnio przydarzyła... Na szczęście nie wszystkie modelki takie są:)
    Masz u mnie + za czerwoną koszulę <3

    OdpowiedzUsuń